Rozdział III · ks. Władysław Plewik
Mobilizacja, niewola i śmierć
We wrześniu 1939 roku ks. Władysław Plewik poszedł na wojnę jako kapelan Wojska Polskiego. Po 17 września trafił do niewoli sowieckiej. Do rodziny dotarły od niego trzy wiadomości: gryps, list z obozu w Szepietówce i kartka z obozu w Starobielsku. W kwietniu 1940 roku został zamordowany przez NKWD w Charkowie. Miał 35 lat.
Mobilizacja
30 sierpnia 1939 roku prezydent Ignacy Mościcki ogłosił powszechną mobilizację. Ks. Władysław, od kwietnia kapelan rezerwy w stopniu kapitana, podlegał Powiatowej Komisji Uzupełnień (PKU) w Piotrkowie Trybunalskim – tak sam informował kurię w 1938 roku.1
Nie wiadomo, do jakiej jednostki otrzymał przydział ani gdzie służył. Centralne Archiwum Wojskowe nie ma o nim danych.2 Wiadomo tylko, że jako kapelan wziął udział w kampanii wrześniowej.
W rodzinie przetrwały dwie opowieści z pierwszych dni wojny. Według Janiny Wójtowicz do jej babci Franciszki przyszedł „granatowy policjant”, krewny rodziny. Spotkał ks. Władysława jadącego konno z wojskiem na wschód i odradzał mu dalszą drogę, bo niedaleko są Sowieci. Ksiądz odpowiedział:
„Pasterz swych owiec nie zostawia samych”
W drugiej wersji, którą opowiadała Irena Wiślińska, do domu Franciszki przybiegł sąsiad nazywany Polnym i namawiał Władysława, by się ratował, bo idzie wojna. Ksiądz odpowiedział stanowczo:
„Przysięgałem Bogu i Ojczyźnie!”
W niewoli sowieckiej
17 września 1939 roku Armia Czerwona wkroczyła na wschodnie ziemie Polski. Ks. Władysław Plewik w nieznanych okolicznościach dostał się do niewoli sowieckiej.4
Pierwszym znakiem życia był gryps – kilka słów na skrawku papieru pakowego do Stanisława Żarnowskiego, kolegi z Bełżyc i z gimnazjum w Wilnie, wtedy sędziego w Lublinie:
„Stachu, bądź łaskaw powiedzieć Mamusi, że żyję. Bóg da, że będę szybko w domu”
Obóz w Szepietówce
Jeńców, w tym kapelanów, zatrzymywano najpierw w obozach przejściowych, między innymi w Szepietówce, około 430 km na południowy wschód od Bełżyc. Warunki były skrajnie ciężkie: tysiące ludzi spały na gołej ziemi, brakowało jedzenia i wody. Praktyki religijne były zakazane.5
Stamtąd ks. Władysław napisał ołówkiem list do matki i rodzeństwa. List nie przyszedł pocztą – najpewniej ktoś przekazał go rodzinie. Po latach Grzegorz Widelski odnalazł list na strychu rodzinnego domu.6
„Bardzo proszę Mamusię i Was Kochani Bracia z całym Rodzeństwem, żebyście dbali o swoje zdrowie. Zaopiekujcie się Drogie i Kochane Bratowe Mamusią. Ja dam sobie radę. Bóg dobry pozwoli, że wkrótce się zobaczymy.”
W liście pisze też, że spotkał dużo znajomych księży, razem ze zwierzchnikiem z Łodzi
. Nie wiadomo, kogo miał na myśli.7
Obóz w Starobielsku
Z Szepietówki trafił do obozu specjalnego NKWD w Starobielsku. Prawdopodobnie przyjechał z transportem około 1200 oficerów, który dotarł tam 15 listopada 1939 roku.8 Obóz mieścił się w dawnym klasztorze otoczonym murem. Przebywało w nim około 3800 polskich oficerów, lekarzy, prawników, inżynierów i nauczycieli.9
Pod koniec listopada jeńcom pozwolono napisać do rodzin. 29 listopada 1939 roku ks. Władysław wysłał kartkę pocztową do matki, na adres ul. Jakuba 14 w Bełżycach:
„Jestem w Starobielsku. Na zdrowiu czuję się dobrze, tylko tęsknię za Mamusią i Rodzeństwem, proszę się jednak nie martwić, wszystko będzie dobrze – jest nadzieja, że szybko się zobaczymy.”
Prosił, by matka napisała do niego z pomocą ks. Stanisława Boruckiego, i przesyłał mu pozdrowienia. Nie mógł wiedzieć, że ks. Borucki zmarł 8 listopada 1939 roku.
Charków, kwiecień 1940
5 marca 1940 roku najwyższe władze Związku Sowieckiego zdecydowały o rozstrzelaniu polskich jeńców i więźniów. Na mocy tej decyzji NKWD zamordowało blisko 22 tysiące polskich obywateli (21 857 według sowieckiej notatki z 1959 r.).10
Na początku kwietnia 1940 roku zaczęto opróżniać obóz w Starobielsku. Jeńców wywożono grupami koleją do Charkowa, do więzienia wewnętrznego przy siedzibie obwodowego zarządu NKWD. Tam ich rozstrzeliwano, a ciała grzebano w lesie na obrzeżach miasta, w pobliżu osiedla Piatichatki.11
Na sporządzonej przez NKWD liście jeńców wywiezionych ze Starobielska nazwisko ks. Władysława Plewika figuruje pod pozycją 2578.12 Został zamordowany w Charkowie w kwietniu 1940 roku. Miał 35 lat.
Przez lata „zaginiony”
Jeszcze w 1948 r. łódzki „Spis duchowieństwa i parafij” wymieniał go jako zaginionego.13 Rodzina Plewików już we wczesnych latach powojennych poszukiwała wieści o księdzu Władysławie przez Czerwony Krzyż. Pisała listy do Państwowego Urzędu Repatriacyjnego w Warszawie i do Międzynarodowego Czerwonego Krzyża w Warszawie, chcąc dowiedzieć się, czy przeżył wojnę, gdzie służył, czy wróci. Teresa Wójcik, wnuczka Aleksandra Plewika urodzona w 1951 roku, wspomina, że jeszcze kiedy była dzieckiem rodzina wiedziała, iż ksiądz Władysław został zamordowany w Katyniu.14
Jego matka, Franciszka, zmarła w 1967 roku. Wiedziała, że syn już nie wróci.
Pełniejsze informacje o jego losie przyniosło dopiero ujawnienie sowieckich dokumentów po 1990 roku. W 1997 roku dr Adam Winiarz opublikował jego biogram w „Lubelskiej liście katyńskiej”. 17 czerwca 2000 roku otwarto Polski Cmentarz Wojenny w Charkowie-Piatichatkach; nazwisko ks. Władysława Plewika znalazło się w księdze cmentarnej.15
O tablicach, dębach pamięci i innych formach upamiętnienia opowiada dział Upamiętnienie.
Przypisy i źródła
- Pismo ks. W. Plewika do kurii, 25 kwietnia 1938 r. Archiwum Archidiecezjalne w Łodzi (AAŁ), Akta Personalne Kapłanów, sygn. 81 (nr wewn. 4); za: ks. M. Jagiełło, Ks. Władysław Plewik – kapelan katyński z Bełżyc, wyd. II, Warszawa – Góra Świętej Małgorzaty 2026, s. 128–133. ↩
- Informacja Centralnego Archiwum Wojskowego przekazana ks. M. Jagielle 11 lipca 2025 r.; za: ks. M. Jagiełło, dz. cyt., s. 132–133. ↩
- Opowieść Janiny Wójtowicz; relacja Ireny Wiślińskiej przekazana przez M. Wójcika na dawnej wersji strony plewik.pl; za: ks. M. Jagiełło, dz. cyt., s. 128–129. ↩
- M. Wójcik, dawna wersja strony plewik.pl; W obliczu Boga ślubuję Ojczyźnie. Rzecz o kapelanach katyńskich, Polskie Radio Rzeszów, Rzeszów 2022, s. 182–183; za: ks. M. Jagiełło, dz. cyt., s. 132–133. ↩
- Ks. M. Jagiełło, dz. cyt., s. 134–135. ↩
- Rozmowa radiowa z Danutą i Grzegorzem Widelskimi; za: ks. M. Jagiełło, dz. cyt., s. 152–153. ↩
- Ks. M. Jagiełło, dz. cyt., s. 136–137. ↩
- „Starobielsk… ostatni akt tragedii”; za: ks. M. Jagiełło, dz. cyt., s. 138–141. ↩
- Liczba przybliżona. Źródła podają od 3739 do 3820 jeńców obozu w Starobielsku. ↩
- W. Wasilewski, „Profil ofiar zbrodni katyńskiej”, Instytut Pamięci Narodowej. ↩
- „Starobielsk… ostatni akt tragedii”; za: ks. M. Jagiełło, dz. cyt., s. 142–147. ↩
- A. Winiarz (oprac.), Lubelska lista katyńska: księga pamięci Lubelskiej Rodziny Katyńskiej, Lublin 1997. ↩
- Spis duchowieństwa i parafij diecezji łódzkiej 1948, Łódź 1948, s. 172. ↩
- Ks. M. Jagiełło, dz. cyt., s. 150–151. ↩
- A. Winiarz, dz. cyt.; ks. M. Jagiełło, dz. cyt., s. 152–155. ↩